Nie boisz się miłości, tylko tego, co ona z Tobą zrobi, czyli dlaczego nie udaje Ci się wejść w związek i rady
Dlaczego tak wiele osób nie decyduje się wejść w bliższą relację, stworzyć związek albo nie udaje im się to, bo druga osoba się wycofuje nagle?
Czemu to takie skomplikowane, nawet jeśli dwie osoby pasują do siebie? Spróbujmy spojrzeć na to inaczej niż zazwyczaj.
Pomijam sytuacje bardzo indywidualne, kiedy człowiek wybiera samotność.
Z czego bierze się strach przed związkiem?
Dopóki jesteś samotna, możesz żyć po swojemu i w zgodzie z sobą. Nikt Ci niczego nie narzuca i nie musisz się na nikogo oglądać podejmując duże i małe decyzje życiowe.
Gdy człowiek jest sam, ma swoją wizję świata, otoczenia i swoich pragnień, ale przede wszystkim siebie samego. Gdy patrzysz na siebie w lustro, czujesz się swobodnie, znasz swoje nawyki, przyzwyczajenia, poglądy, masz opinię o sobie samej i czujesz się bezpiecznie ze sobą. Możesz się lubić albo nie lubić, ale nie czujesz zagrożenia w relacji ze sobą.
I teraz wyobraź sobie, że poznajesz nową osobę.
Zaczynacie rozmawiać, spotykać się, poznawać i wydaje się, że oboje jesteście otwarci na znajomość, bo przecież oboje szukaliście okazji do poznania kogoś.
W pewnym momencie jednak nowa znajomość zaczyna burzyć Twoją wizję samej siebie. Może się to zacząć od tego, że np. któregoś dnia ta osoba przestaje odpisywać na Twoje wiadomości lub nie odbiera telefonów. Nie masz z nią kontaktu. Niezrozumiała cisza. Po pewnym czasie zaczynasz odczuwać niepokój i analizować swoje słowa i zachowanie. Może coś powiedziałam? Może to moja wina? A może coś się wydarzyło, może ta osoba coś ukrywa, prowadzi podwójne życie, może spotyka się z kimś innym jeszcze?
Zaczynasz analizować sytuację i czujesz lęk albo złość na siebie i dochodzisz do wniosku, że tracisz energię i czas i właściwie było Ci lepiej, jak byłaś sama. Nie było tych problemów. Nowa relacja wniosła problem z tym, jak postrzegasz samą siebie. Czy powiedziałam coś niewłaściwego? Czy coś ze mną nie tak?
Dociera do Ciebie, że uzależniłaś się od uwagi drugiej osoby i gdy uwaga znika, niepokoi Cię to, bo nie rozumiesz przyczyny zmiany.
Przecież byłaś ostoją spokoju, gdy byłaś sama. Teraz czujesz coś innego. I nie masz kontroli ani nad sytuacją ani co gorsze nad sobą i swoimi uczuciami.
I to może skutkować decyzją o wycofaniu się, schłodzeniu relacji, nawet gdy ta druga osoba powróci do kontaktu. Bo nie chcesz wchodzić w te emocje po raz drugi, bo to burzy Twój spokój.
Załóżmy jednak, że druga osoba nie zaskakuje w taki sposób i znajomość jest stabilna, bez niespodzianek i odpowiada Ci tempo jej rozwoju.
Możliwe jest, że lęk i tak Cię dopadnie, bo możesz w jakimś momencie zacząć czuć więcej niż chciałaś na początku. Może zacząć Ci zależeć na kimś bardziej, niż to planowałaś. Może to miała być lekka, wprowadzająca Cię w dobry nastrój znajomość bez większych zobowiązań, a uczucia pójdą w nieco innym kierunku. Może pojawić się strach przed zaangażowaniem, zwłaszcza jeśli druga strona zaproponuje pójście o krok dalej. I znów może pojawić się pokusa wycofania się lub wyhamowania.
Inna sytuacja. Niektóre osoby mogą poszukiwać silnych emocji i relacje z kimś spokojnym, zwyczajnym, kulturalnym mogą ich nie interesować, bo potrzebują więcej adrenaliny. Niewykluczone, że ktoś taki tęskni za burzliwą relacją, bo już kiedyś taką przeżył i pragnie czegoś podobnego.
Może się zdarzyć również, że ktoś nie jest gotów na naprawdę bliską i intensywną relację z drugą osobą, że potrzebuje trochę samotności, przestrzeni tylko dla siebie, żeby odzyskać spokój i przekonanie że wciąż ma kontrolę nad sobą i swoimi sprawami, potrzebuje udowodnić sobie, że gdyby tylko chciał, mógłby w każdej chwili przerwać znajomość i odzyskać niezależność dosłownie i w sensie emocjonalnym. Są osoby, które nie godzą się na utratę kontroli.
Czasem jesteś skazana na niepowodzenie w relacji z kimś tylko dlatego, że jesteś wolna, dostępna, bo to oznacza, że związek z Tobą mógłby się udać. Jest realnie możliwy, bo nie ma przeszkód zewnętrznych. Jeśli ktoś czuje silny strach przed zaangażowaniem, będzie unikał takich osób i wybierał osoby będące już w innym związku albo niedostępne z innych powodów, gdyż taka sytuacja będzie maskować ich strach. Będą sobie tłumaczyć, że mają pecha i zawsze poznają niewłaściwe osoby, już zajęte, a tak naprawde unikają realnego związku, więc podświadomie szukają kogoś nieosiągalnego w miłości. To tworzy symulację uczuć bez ryzyka.
NIektórzy nie chcą też widzieć prawdziwej osoby, tylko obraz wymarzony, wyidealizowany,a potem pierwsza konfrontacja z rzeczywistością przynosi zawód.
MIłość.. czasem może w kimś obniżyć poczucie wartości przez to, że pokaże Ci, że nie jesteś tak silną i niezależną osobą, jak Ci się wydawało, że możesz chcieć kontrolować sytuację, że jesteś zazdrosna, że wcale nie jesteś taka ok, jak sądziłaś, a Twój nastrój zależy od uwagi, którą ktoś Ci poświęca.
Jeśli wolisz obraz siebie niezależnej, możesz zdecydować się wycofać z relacji, żeby ocalić samą siebie taką, jaką akceptujesz.
Bezpieczniej jest się nie angażować, nie ryzykować.
Kiedy nie akceptujemy czegoś w sobie, uznajemy, że nikt nie byłby w stanie tego zaakceptować. Widzisz swoją słabość w relacji, a to Ci sie nie podoba, z góry wiesz, że będziesz na straconej pozycji.
To kolejny powód, żeby się wycofać i nie cierpieć. Może chronisz się tak przed potencjalnym bólem i brakiem aprobaty.
Jeśli będziesz w pełni sobą przy tej drugiej osobie, czy będziesz się czuć bezpiecznie?
Odpowiedź na to pytanie może być decydująca.
U Ciebie i u drugiej osoby....
Jak poradzić sobie, gdy boisz się zaangażować, choć marzysz o tym?
Pierwszy krok- zastanów się, czego się boisz? Utraty wolności, odrzucenia, braku akceptacji, bycia zranionym, rozczarowania partnerem? To ważne, żeby sobie to przeanalizować i mieć świadomość, co jest powodem w Twoim przypadku. To podstawowy krok, który pozwoli Ci pójść naprzód.
Drugi krok- trzeba uświadomić sobie pewien mechanizm psychologiczny, który dotyczy każdego z nas. Jeśli czegoś chcemy, ale przekładamy to na później, na jakiś czas określony albo nieokreślony, wiedz, że istnieje nikłe prawdopodobieństwo, że zrealizujesz cel w wyznaczonym sobie czasie. Jeśli szukasz idealnego momentu, kiedy będziesz gotowa na wejście z kimś w związek na 100%, to ten moment raczej nigdy nie nadejdzie. Nie ma idealnego momentu dla rozpoczęcia związku. On jest TERAZ. Nawet jeśli istnieją przeszkody, to on i tak jest teraz, gdyż związek to proces, czyli układanie swoich spraw równocześnie z budowaniem związku, to właśnie jest naturalne i normalne. Nie musisz mieć wszystkiego poukładanego idealnie już, natychmiast, żebyś mogła rozpocząć nową relację. Załóżmy, że mieszkacie w różnych miastach. Relację zacznij budować bez warunków idealnych, a potem będziecie analizować przeprowadzkę. Pamiętaj- Twój związek będzie procesem.
Trzeci krok- nie stawiaj się przed ścianą typu- czy chcę z nim mieć dzieci i wspólną przyszłość? Zadaj sobie prostsze pytanie- czy chcę poznać go bliżej, czy mam ochotę spędzić z nim trochę czasu, na początek niezobowiązująco, żeby wiedzieć, czy mi odpowiada towarzystwo tej osoby. To pozwoli Ci spojrzeć z większym luzem i swobodą na sytuację i uniknąć poczucia presji i stresu.
Czwarty krok- nie unikaj decyzji o spotkaniu, randce, rozmowie, możliwości sprawdzenia, czy pasujecie do siebie, gdyż co się odwlecze, to nie uciecze, a poziom stresu będzie rósł, Twój strach będzie coraz bardziej wyolbrzymiony, możesz tym też wzbudzić podejrzenia drugiej strony, że np. coś ukrywasz. Powiedz sobie- co będzie, to będzie, jeśli ma się nie udać, to lepiej wiedzieć to jak najszybciej i nie przykładaj tak wielkiej wagi do tego, co się wydarzy, czy spodobasz się tej osobie czy nie. Jeśli nie, to trudno. Będą sytuacje, kiedy to nie zależy od Ciebie, a od tak zwanej "chemii".
Piąty krok- jeśli każda znajomość kończy się tak samo, zastanów się, czy to Ty nie działasz w ramach jakiegoś schematu.
Co zrobić, jeśli to druga strona boi się zaangażować, a Ty chcesz związku?
Pierwszy krok- od razu zwróć uwagę na sygnały, które wykluczają pewne osoby z grona potencjalnych kandydatów do związku. Jeśli ktoś otwarcie komunikuje, że nie szuka związku, albo przestaje pisać/dzwonić/komunikować się/spotykać, to powinno być dla Ciebie informacją, że z tą osobą związku nie stworzysz. Również jeśli masz odczucie, że ktoś Ci głowę zawraca, czyli niby jest zainteresowany, a za chwilę zachowuje się jakby nie był, powiedz STOP. NIe zaczynaj nawet znajomości, z osobą, która nie jest gotowa. Szkoda Twojego czasu.
Krok drugi- nikogo nie naprawiaj i nie planuj, że kogoś poprawisz, ulepszysz lub zmienisz. Widzisz, jaki ktoś jest i albo to akceptujesz albo nie. Pozwól tej osobie być sobą. Jeśli nie odpowiada Ci od samego początku, szukaj kogoś bardziej w swoim typie. Jeśli usłyszysz- chcę związku, ale się boję, nie wchodź w rolę terapeutki. Ta osoba nie jest gotowa. Niestety zamykamy tę znajomość. Jeśli ktoś się przełamie, sam się odezwie.
Trzeci krok- postanów, że nie będziesz czekać w nieskończoność, aż sytuacja drugiej strony się wyklaruje. Jeśli ktoś unika spotkań czy rozmów z Tobą, zakończ to. Jeśli ktoś niejasno się wyraża, nie wiesz na czym stoisz, ustal, ile czasu dajesz tej sobie, żeby się otworzyła i jasno zadeklarowała czy też rozjaśniła Ci sytuację, zamiast czekać bez końca.
Krok czwarty- przyjrzyj się znajomościom kiedy to czujesz "chemię". Jak to naprawdę jest, czym jest ta chemia i czy rzeczywiście ona sygnalizuje Ci, że to idealna osoba dla Ciebie? Czy to nie jest czasem zmyłka? Czy poszukiwanie chemii nie jest poszukiwaniem relacji z kimś, kto pasuje do schematu ekscytującej relacji, która ostatecznie jest nieudana? Jeśli tak, spróbuj spotykać się z kimś, do kogo nie czujesz chemii.
Krok piąty- odpowiedz sobie uczciwie na pytanie, czy nie wybierasz osób nieosiągalnych, bo tak naprawdę sama nie jesteś gotowa?
Życzę powodzenia w budowaniu zdrowych i szczęśliwych relacji!

Komentarze
Prześlij komentarz